1500 miejsc pracy w Inowrocławiu? Fikcja czy nierealne marzenie?
Jeśli powstanie choćby 100 miejsc pracy to już będzie duży sukces. Nikt nie zatrudni więcej pracowników niż potrzebuje, a i tak zapłaci im najmniej jak się da. Obydwa podmioty będę chciały też ograniczyć liczbę, tzw. pustych etatów i uelastycznić maksymalnie swoją strukturę zatrudnienia.
Utworzeniu tak dużej liczby miejsc pracy przeczą też liczby i wskaźniki makroekonomiczne. Np. jeśli trzy wskaźniki (KSK- krańcowa skłonność do konsumpcji, wskaźnik zaufania konsumentów oraz tzw. przewidywany wskaźnik zaufania konsumentów- ustalane przez GUS lub Eurostat) są na minusie to oznacza, że będziemy kupować coraz mniej a przez to będzie mniejsza produkcja i mniej ludzi znajdzie pracę w handlu. A wskaźniki te wynoszą odpowiednio od -27 do -38 punktów. Rośnie co prawda wskaźnik konsumpcji autonomicznej, ale to tylko chwilowo zwiększa on naszą skłonność do wydawania pieniędzy. Ten ostatni rodzaj konsumpcji to skłonność wydawania oszczędności na życie w miejsce oszczędzania pieniędzy, co powoduje chwilowy wzrost DNB ale zmniejsza podaż pieniędzy na inwestycje dla firm i inwestorów.
A trzeba pamiętać o tym, że do lutego 2012 r. wzrosła składka ZUS o 2 %, którą płaci pracodawca i już wzrosło wynagrodzenie minimalne z 1370 do 1500 złotych. Wszystko to wpływa na zmniejszenie liczby etatów we firmach oraz podrożenie kosztów pojedynczego miejsca pracy.
Warto też wspomnieć o czymś co dopiero wejdzie, a będzie miało wpływ na inwestycje. Jeśli polski Sejm przyjmie postanowienia ostatniego szczytu unijnego (tzw. 6-pak) to wprowadzony w Polsce zostanie podatek od transakcji finansowych, przeprowadzanych przez podmioty instytucjonalne. Wprawdzie jest to tylko 0,10 % od kwoty transakcji, ale podroży to kredytu inwestycyjne, koszty kredytu konsumpcyjnego. Spowoduje też przeniesienie się kapitału z naszej giełdy na giełdę brytyjską, azjatycką lub amerykańską i zmniejszenie przez podaży pieniądza na rynku- czyli będzie mniej pieniędzy na inwestycje lub będzie on droższy. Eksperyment taki przeprowadziła już Szwecja i potwierdziło się, że z kraju gdzie obowiązuje podatek od transakcji finansowych uciekają inwestorzy do krajów, gdzie on nie obowiązuje.
Inną rzeczą jest struktura zatrudnienia, jaką tworzy się w każdej firmie i sieci handlowej. Jest to tzw. koniczynka. Czyli środkowy liść koniczyny to kierownictwo sklepu, kierownicy działów i kluczowi pracownicy operacyjni (np. na hali sprzedaży, itd.). Są oni zatrudniani na umowy o pracę, najczęściej stałe z dodatkowym długookresowym systemem motywacyjnym. Pracownicy tacy stanowią około 30 % wszystkich pracujących. Kierownictwo sklepu i kierownicy działów pochodzą najczęściej z rekrutacji wewnętrznej.
Drugą (drugi liść koniczyny) stanowią pracownicy operacyjni niższego szczebla, np. pracownicy sali sprzedaży i część pracowników obsługujących klientów na działach, w tym też kasjerzy. Są oni zatrudniani na krótkookresowe umowy o pracę z krótkookresowym systemem motywowania (np. na 3 miesiące). Stanowią jakieś 30 % łącznej liczby pracowników.
Trzeci, ostatni liść koniczyny to inni pracownicy, czyli zatrudniani na umowy cywilno- prawne lub „wypożyczani" z agencji pracy tymczasowej. Jest to tzw. outsorcing czyli korzystanie z usług zewnętrznych firm, tak aby obniżyć koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa. Podam przykłady czterech zawodów. Pierwsza to sprzątaczka w markecie, jest ona zatrudniana przez firmę zewnętrzną i wykonuje pracę u klientów swojego pracodawcy. Taki robi się np. w Carefourze.
Druga grupa to merchandiserzy. Codziennie rano przed otwarciem marketu układają oni towar swojego klienta na półkach, uzupełniają go na bieżąco i dbają o jak najlepsze usytuowanie marketingowe produktu. Są to osoby zatrudniane przez firmy zewnętrzne lub prowadzące własną działalność gospodarczą i pracujące dla kilku sieci handlowych naraz. Następnie osoby wykonujące inwentaryzację i większość kasjerów. Są to osoby „brane" z agencji pracy tymczasowej, formalnie wykonujące pracę u klienta agencji pracy tymczasowej. Pracownicy tacy nie mają opłacanych składek, chorobowego i urlopu. Nie mają ograniczeń godzinowych, więc mogą pracować nawet 14 godzin dziennie. Jak nie pracujesz to nie masz wynagrodzenia. Podobnie jest w przypadku tzw. umów śmieciowych. Również transport produktów do marketu obsługuje firma zewnętrzna, która zatrudnia kierowców lub wynajmuje ich jako osoby prowadzące działalność gospodarczą. Najczęściej taki kierowca zakłada swoją działalność, dostaje do firmy samochód i wozi nim towar do marketu. Usługi księgowe i kadrowe też są prowadzone przez firmę zewnętrzną, przecież w każdym markecie nikt nie będzie tworzył działu księgowości i działu kadrowego. Jest to zbyt drogie.
Taka struktura zatrudnienia ma na celu optymalizację kosztów pracowniczych, tak aby w razie kryzysu lub załamania się sprzedaży móc szybko zwolnić pracowników zatrudnionych na krótkookresowe umowy o pracę. W przypadku pracowników zatrudnianych na umowę o dzieło lub zlecenie wystarczy rozwiązać umowę i pracownik nie ma nawet okresu wypowiedzenia. Bo do urlopu, ani do chorobowego nie ma prawa.
Duże są też koszty stworzenia jednego miejsca pracy w markecie, czy w centrum handlowym. Jedno miejsce pracy, np. w Tesco w Galerii Solnej powoduje likwidację 3 miejsc pracy w drobnym handlu, np. gdy zamknięte zostaną małe sklepiki, rodzinne firmy lub jakieś stragany (np. na tzw. Manhatanie). Podobny skutek może mieć to w stosunku do sklepów, mieszczących się przy ul. Królowej Jadwigi. Klienci mogą przenieść się ze swoimi zakupami do galerii na Rąbinie, planowanego obok skweru handlowego oraz skweru na ul. Toruńskiej. A wtedy sklepy przy ul. Królowej Jadwigi mogą być stopniowo zamykane. Market sprzeda taką samą ilość towaru, jak mały sklep lub butik, zatrudniając o 2/3 mniej pracowników. Efektem może też być niemożność konkurowania małych rodzinnych firm z galerią, co spowoduje przeniesienie się z jej ofertą do internetu. Przez to fizycznie zlikwidowane zostaną miejsca pracy.
Sam inwestor Spółka ACE1 deklaruje zatrudnienie w Galerii Solnej w Inowrocławiu maximum 183 osób. Dane pochodzą z projektu inwestycyjnego Galerii Solnej.
Do tego, że powstanie centrum logistyczne nie mam przekonania. Prezydent Miasta Inowrocławia mówił już kilka lat, że jest inwestor który zbuduje centrum logistyczne (przy Szosie Bydgoskiej) oraz drugi, który zbuduje montownię telefonów komórkowych przy Szosie Pakoskiej. Żaden taki obiekt do dziś nie powstał więc, wątpię w to, aby w ogóle powstało to centrum logistyczne.
Być może powstanie nawet 300 miejsc pracy, ale nie będą to trwałe miejsca pracy. Będą to umowy śmieciowe, pracownicy wypożyczani z agencji pracy tymczasowej lub umowy o pracę, np. na okres 3 miesięcy i z minimalną pensją. I następne kilkaset osób, dołączy do tych pracujący na całym etacie, ale żyjących w ubóstwie za 580 złotych miesięcznie!



























Kontakt: